Powrót do góry

Nasza pokaźna biblioteczka, a wśród niej przewodniki po Polsce sprawiła, iż postanowiliśmy pokazać dzieciom jak piękny jest nasz kraj i jak wiele ważnych miejsc jest w nim do odkrycia. Informacje, które przeczytaliśmy z pociechami w książkach przyswoją się zdecydowanie lepiej wtedy gdy będą mogli zobaczyć je na własne oczy. Stąd też pomysły na weekendowe wycieczki po Polsce, wszak każdą wolną chwilę warto dobrze wykorzystać i połączyć przyjemne z pożytecznym.




 W ostatni weekend wakacji odwiedziliśmy Zamość. Nigdy nie byliśmy w tych okolicach, a słyszeliśmy wiele dobrego o tym mieście. Lubimy aktywny wypoczynek, a ponadto szukając miejsca na nocleg bierzemy pod uwagę to, aby było ono przyjazne dzieciom. Gdy przeglądając oferty w internecie trafiliśmy na hotel z ogromnym mamutem i  niecodziennym placem zabaw, dzieci koniecznie chciały się tam zatrzymać. Ponadto córka doczytała w przewodniku że w Zamościu znajduje się ogromne, prawie 100 – letnie zoo – dlatego wiedzieliśmy że musimy pojechać właśnie tam.



Hotel Artis & SPA - Mamut


Zatrzymaliśmy się w Hotelu Artis & SPA. Trafiliśmy idealnie, to prawdziwy raj dla małych i dużych! Tylu atrakcji naraz nie sposób znaleźć nigdzie w okolicy. Już od wjazdu naszą uwagę zwrócił olbrzymich rozmiarów mamut stojący przed budynkiem. Dowiedzieliśmy się, że kilka lat temu podczas rozbudowy obiektu wykopano w tym miejscu szczątki mamuta, które aktualnie są eksponowane w muzeum. Mimo iż przyjechaliśmy późną porą w piątek, gdy było już ciemno to naszą uwagę przykuł przepiękny ogród z ogromnym placem zabaw. Piskom i radościom nie było końca gdy urwisy wyszły na balkon i z góry zobaczyły… samolot! Taka niespotykana dotąd atrakcja, a oni muszą czekać do rana? Trudno! Na szczęście w naszym apartamencie znalazła się inna, wywołująca równie ogromną fale radości „zabawka” – duża wanna z hydromasażami, więc kąpielom nie było końca. Towarzystwo wybawiło się w niej jak w prawdziwym jacuzzi!



Sobotni ranek przywitał nas dobrą pogodą. Mimo braku słońca humory dopisywały i po pysznym śniadaniu, podczas którego do wyboru było dosłownie wszystko, udaliśmy się do hotelowego ogrodu. A tam? Masa możliwości na zabawę i obserwację przyrody. Oczywiście wszystkim serca skradł samolot, po którym dzieci się wspinały, którym sterowały, z którego zjeżdżały. W środku znajdują się krzesełka, więc można poczuć się jak w prawdziwej maszynie. Ponadto olbrzymie zjeżdżalnie, huśtawki dostosowane dla młodszych i większych dzieci, bujaki, wspinaczki, czyli wszystko to co dzieci uwielbiają. Obok znajduje się oaza spokoju, czyli altana, w której można odpocząć, schronić się przed słońcem, poczytać książkę, wypić kawę i obserwować żyjące w otaczającej ją oczku wodnym ryby i żaby.







Gdy udało nam się już „wyrwać” dzieci z placu zabaw (powtarzaliśmy przynajmniej 15 razy słowo: IDZIEMY ;) pojechaliśmy do znajdującego się opodal ZOO. Zamojskie ZOO jest jednym z najstarszych ogrodów zoologicznych w Polsce. Jego początki sięgają roku 1918, kiedy to Stefan Miler postanowił założyć pierwszy w Polsce szkolny ogródek przyrodniczy. Otwarcie tej zupełnie innowacyjnej instytucji miało na celu ułatwienie nauczania przedmiotów przyrodniczych w szkole. Ogród zoologiczny był zatem naszym numerem 1 na liście do odwiedzenia, a dodatkową frajdę stanowił znajdujący się w nim plac zabaw, oraz park linowy z trzema trasami. Przepiękne miejsce, duże, przestronne, a zwierzęta były dosłownie na wyciągnięcie ręki. Widać, iż obiekt przeszedł modernizację i unowocześnienie, dzięki czemu różnorodność flory i fauny jest ogromna. Tą wspaniałą lekcję przyrody zapamiętamy na długo. Warto zaznaczyć że zoo honoruje Kartę Dużej Rodziny.








Mimo kilkugodzinnego spaceru po ogrodzie zoologicznym mieliśmy jeszcze sporo siły by zobaczyć rynek w Zamościu, którzy urzekł nas swoją oprawą i klimatem. Nie bez powodu jest nazywany „perłą renesansu” i „miastem arkad”. W 1992 r. zamojskie Stare Miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce. Urocze, renesansowe miasto było jednocześnie twierdzą, a dziś można zwiedzić Arsenał i prochownię, w których mieszczą się multimedialne wystawy. Jedną z naszych atrakcji była także półgodzinna przejażdżka melexem z historią w tle, dzięki której poznaliśmy zakamarki miasta i wiele ciekawostek z nim związanych, m.in. dom, w którym urodził się i który zamieszkiwał Marek Grechuta, a także dom w którym mieszkał i tworzył poeta – Bolesław Leśmian.






 Popołudnie spędziliśmy w hotelowej strefie relaksu. Mieliśmy do dyspozycji dwa baseny. Mniejszy idealnie sprawdzi się dla najmłodszych dzieci, które do woli mogą pluskać się w wodzie, zaś większy zadowoli starszaki i dorosłych. Oprócz basenu hotel oferuje także strefę saun, grotę śnieżną, łaźnię parową i mini tężnię, a także zabiegi na twarz, ciało, profesjonalną pielęgnację dłoni i stóp, a nawet dedykowane dzieciom zabiegi, jak choćby masaż kremem czekoladowym. Dla dbających o dobrą kondycję hotel zapewnia siłownię, squash i masaże, a najmłodsi (od 3 lat) mogą zapisać się do szkółki pływania.

Po intensywnym dniu przyszła pora na pyszną pizzę, wyrabianą w tutejszym klubie, a potem znaleźliśmy jeszcze chwilę na grę w bilarda. Była także możliwość spróbowania swych sił w kręglach, ale „baterie się dzieciom wyładowały” i zasnęły w mgnieniu oka.




 Kolejny, niedzielny dzień nie sprzyjał spacerom. Od rana lało, ale przecież jak mówi słynne powiedzenie – „w czasie deszczu dzieci się nie nudzą”. Mieliśmy pełną atrakcji zabawę pod dachem. Klub malucha to z głową urządzona sala zabaw, w której znajdziecie dosłownie wszystko. Jest basen z kulkami, domek, miękkie duże klocki do budowania, pudła pełne najlepszej jakości zabawek, a także przewijak. Są także książki. Biblioteczka dostosowana jest do każdego wieku dziecka, a obecnie powiększyła się o kilkanaście nowych tytułów. Postanowiliśmy dzielić się książkami i propagować czytelnictwo więc zostawiliśmy „po sobie” troszkę dziecięcej literatury, z której będą mogły korzystać przebywające w hotelu dzieci. Każdy sposób „zarażenia” nałogiem czytania jest dobry, a może dzięki temu zainteresujemy nawet tych, którzy na co dzień od książek stronią. Dla starszaków również znajdzie się tu nie lada gratka! Przy pokoju zabaw znajduje się pomieszczenie z piłkarzykami i elektronicznym cymbergajem, a także pokój z Playstation i zestawem gier. Pomyślano tu o każdym, więc o nudzie nie ma mowy, nawet podczas złej aury za oknem.




 Wiele osób polecało nam również zwiedzenie Krasnobrodu, znajdującego się 22 km od Zamościa, ale to już zostawimy na kolejny raz. Może wówczas pogoda dopisze. Latem najpopularniejszą formą wypoczynku jest tam plażowanie i kąpiel w zalewie położonym nad rzeką Wieprz. Zimą główną atrakcją jest liczący 500 metrów długości wyciąg narciarski na Górze Chełmowej. Trasy zjazdowe są oświetlone, co umożliwia korzystanie z wyciągu do późnych godzin wieczornych, więc może wybierzemy się tam na ferie zimowe? Atrakcyjny punkt widokowy w mieście to położony dość wysoko kamieniołom, na północ od zalewu, gdzie od niedawna znajduje się niewielka wieża (baszta). Wśród zabytków znaleźć tu można także pałac Leszczyńskich z XVII-XIX w, a dzieci ucieszy „Ścieżka Edukacyjna Dinozaury” gdzie będą mogły stanąć oko w oko z 30 ogromnymi figurami tych gadów, zaś na placu zabaw spróbować wykopać szkielet T-Rexa.

Bardzo polecamy Wam weekendowy wyjazd z dziećmi do Zamościa. To piękne miasto, w którym zachowały się liczne zabytki. Spodoba się małym podróżnikom i z chęcią w południe posłuchają hejnału granego na trąbce w trzy strony świata. W Zamościu polecamy Hotel Artis, gdzie wszystko co potrzebne nawet przy najmniejszych dzieciach znajdziecie na miejscu.



Kliknij na obrazku, aby przejść do wirtualnego spaceru po hotelu.

Dzieci podobnie jak i my były zachwycone, a przy wyjeździe był wielki smutek że czas tak szybko zleciał. Staś już kilkukrotnie dopytywał kiedy znowu pojedziemy do hotelu, więc to znak że bardzo się mu podobało. Wyjazd dał nam bardzo dużo, gdyż prócz odpoczynku, relaksu i świetnie wspólnie spędzonych chwil poznaliśmy kolejne miejsce i kawałek historii z nim związanej. Dla Michaliny dodatkową radością był fakt, iż na drugi dzień gdy poszła do szkoły i odebrała podręczniki, pierwsze co rzuciło się jej w oczy to dwie duże strony o Zamościu! Taka uradowana przybiegła do mnie że znalazła w książce Zamość, TEN Zamość w którym wczoraj była, ten rynek z ilustracji który zwiedziła! I jak tu nie podróżować z dziećmi?


 

Opinie użytkowników (0)

ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ aby dodawać komentarz

Prosimy, podziel się z nami swoją opinią - dzięki temu będziemy mogli udoskonalać to co robimy :) Dziękujemy!