Powrót do góry

Wchodzę na pewną stronę o rodzicielstwie, przeglądam, czytam i patrzę czy znajdę tu coś dla siebie. Rzucam wzrokiem na komentarze. Ot robię normalnie to, co robi każdy z nas odwiedzając nowe miejsce w internecie licząc, że być może treść będzie warta uwagi.

Moją zaś uwagę mocno przykuły pewne wypowiedzi dotyczące wizyt dentystycznych u dzieci między pierwszym a drugim rokiem życia. I z ciężkiego szoku wyjść nie mogę. Słów nie znajduję na to co czytałam a było tam mniej więcej o tym, że fluoryzacja u tak małych dzieci to "odpad wyniszczający" oraz że fluor zawarty w paście do zębów "skutecznie otępia mózg". A ja to się tak zastanawiam, czy niektórym to nie wyssało tego mózgu dziecko wraz z pokarmem. No nie wytrzymam, wiec przepraszam za to oburzenie! Ja najmądrzejsza nie jestem, ale większej głupoty to już dawno nie słyszałam. No chyba że tą, iż mleko krowie podawane dzieciom do piątego roku życia zabija u nich komórki mózgowe, ale na to, to ja już spuszczę zasłonę milczenia.



"Idziesz z dzieckiem do dentysty? Nie pozwól przypadkiem, żeby jej czarne ząbki zrobili" słyszę ostatnio w domu i szlak mnie trafia. Co to w ogóle za poglądy są? "Bo że niby ta fluoryzacja to dzieciom czarne zęby robi" słyszę dalej. No nie! Więc wyjaśniam choć żeby było jasne - sama dentystą nie jestem. Jednak jako że mając dziecko trzeba być i dentystą i pediatrą i dietetykiem i kierowcą i kucharzem i magikiem od usypiania i wszystkim innym też, to trochę i na ten temat kompetencji mam. Zwłaszcza, że wiedzę potwierdziłam ucinając sobie pogawędkę z dziecięcym dentystą właśnie. Nawiasem mówiąc prawidłowa jego nazwa to pedodonta ;) Więc jak to jest z tą fluoryzacją u dzieci? Otóż dzieciom między pierwszym a drugim rokiem życia nie wykonuje się fluoryzacji!

U małych dzieci stosuje się następujące zabiegi:

  • Lapisowanie (i to z tym właśnie rodzice najczęściej mylą fluoryzację!). Jest to przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się powstałej już w jamie ustnej próchnicy. Zęby u małego dziecka psują się błyskawicznie. Próchnica, którą jako rodzice jesteśmy w stanie sami zauważyć w formie czarnych plam to już bardzo zaawansowane stadium. Nawet jeśli nie podajemy dziecku pokarmów i napojów słodzonych cukrem może dojść do powstania próchnicy na zębach dziecka. To w jakim stopniu u naszej pociechy psują się zęby zależy od jakości zębinowej, a o tej świadczą np. przekazane geny. Jeśli więc mały pacjent ma próchnicę a jego wiek nie pozwala na leczenie zębów, wówczas dentysta może zaproponować Wam lapisowanie. Jest to zabieg trwający ok 3 do 5 minut, całkowicie bezbolesny. Utrzymuje się przez okres 6 miesięcy. Rzeczywiście w niewielkim stopniu przyciemnia on zęby, możemy jednak wybrać wersję płatną (ok 100 zł ).
  • Lakowanie. Polega na wypełnieniu ubytków za pomocą laku (specjalnej pianki dentystycznej). Lakowanie wykonuje się na całkowicie zdrowych zębach celem ich wzmocnienia i jak już wspomniałam wypełnienia. Niektórzy dentyści nie polecają tego zabiegu u małych dzieci (chyba, że tuż po wybiciu się zęba). Istnieje bowiem teoria, iż można zalakować próchnicę, a wówczas ząb będzie psuł się nadal pod ochronną warstwą laku. Zabieg jest całkowicie bezbolesny.
  • Fluoryzacja. Tak znajduje się ona na liście zabiegów wykonywanych dzieciom. Natomiast uwaga! Jest to zabieg wzmacniający szkliwo pierwszych zębów stałych! Fluor wbudowuje się w szkliwo wzmacniając jego trwałość. Zęby stałe muszą posłużyć nam na wiele lat. Jest to więc jeden ze sposobów zabezpieczenia zęba przed zbyt wczesną erozją. Podawanie fluoru dzieciom przed 6 rokiem życia może prowadzić do fluorozy (kredowobiałych lub brunatnych plam na szkliwie). Już nawet mycie zębów pastą z fluorem przez młodsze dzieci może do tego prowadzić.

Należy pamiętać, że styczność z fluorem mamy na codzień nie tylko w paście do zębów. Znajduje się on również w zanieczyszczonym powietrzu, wodzie, herbacie, pożywieniu. Pokarmy bogate w fluor to np. ryby. Badania wykazują, że fluor (jest to przecież pierwiastek!) jest niezbędny w życiu człowieka i bierze udział w procesie mineralizacji kości i zębów. 

Fluor w zbyt dużych dawkach jest trucizną i nie podlega to wątpliwości. Natomiast wypowiedzi świadczące o tym, iż fluor otępia są mocno wydumane. Nadmiar fluoru powoduje wspomnianą już fluorozę, bóle stawów, osteoporozę, zwolnienie więzadeł, zaburzenia żołądkowo jelitowe, niewydolność nerek, zaburzenia pracy mięśni i układu nerwowego. Jednak dawki wywołujące te schorzenia są duże i na pewno nie wywoła ich wizyta u dentysty. Zresztą. Zostawmy sobie te dywagacje do czasu gdy zabrzmi dla nas pierwszy szkolny dzwonek ;)

Opinie użytkowników (0)

ZALOGUJ SIĘ lub ZAREJESTRUJ SIĘ aby dodawać komentarz

Prosimy, podziel się z nami swoją opinią - dzięki temu będziemy mogli udoskonalać to co robimy :) Dziękujemy!